piątek, 20 czerwca 2014

Diego Domínguez - Hiszpania. Cz.2.



Druga część postu Diego Dominquez - Hiszpania. Tym razem opiszę Wam Tradycje i zwyczaje hiszpańskie czyli Corride, San Fermin, La Tomatina,, czyli sławne biegi z bykami i wiele więcej. Nadal nie wiesz o co chodzi ? - Rozwiń post.


  
Corrida
Walki z bykami są w Hiszpanii prawdziwym rytuałem, w którym największe znaczenie ma sposób, w jaki człowiek i byk "występują" razem. Jest to postrzegane jako sztuka, a nie jako okrucieństwo.
Widowisko zawsze ma miejsce po południu. Każda corrida rozpoczyna się od uroczystego przemarszu przez arenę. Rozlega się sygnał i na arenę wbiega pierwszy byk. Rozpoczyna się wstępna część. Matador bada reakcje i charakter byka, jego odwagę, siłę i szybkość. Jest to etap całkowicie bezkrwawy.
Następnie zaczyna się część prawdziwej walki. Pikador siedzący na koniu, szeroką krótką piką rozrywa bykowi mięśnie karku.





Koń ma zasłonięte oczy i jest opatulony materacem, gdyż byk może go zaatakować. Na tym etapie zauważamy wiele brutalności i jest to najmniej przyjemna część corridy.
Potem zaczyna się akt banderilli. Polega on na wbiciu w kark byka trzech drążków zakończonych barwnymi wstążkami. Ból i barwne wstążki rozdrażniają zwierzę i pobudzają do wściekłych ataków. Następuje akt suerte de matar. Matador pozdrawia prezydenta oraz poświęca zwierzę jakiejś osobie dając jej swój kapelusz, albo publiczności – wtedy umieszcza się kapelusz na środku areny.




Matador prezentuje swoje umiejętności na byku, kiedy ten jest już dość zmęczony. Ruchami mulety przyciąga jego uwagę, sam pozostając w bezruchu.
Za każdym razem, gdy mu się powiedzie, orkiestra zaczyna grać, a tłum krzyczy "olé". Ta część trwa około 10 minut i kończy się zabiciem zwierzęcia. Jeśli publiczność jest zadowolona z występu matadora, wymachuje chustkami i krzyczy, by wymóc na prezydencie przyznanie nagrody.


 San Fermin
 




Jest to święto, któremu w Pampelunie towarzyszą biegi z bykami. Przez tydzień (6-14 lipca) o ósmej rano kilkanaście byków wypuszcza się w trasę wąskich uliczek miasta. Zasadniczo bieg odbywa się przez określone odcinki ulic, które wcześniej zostały odcięte i odpowiednio zabezpieczone. Celem biegu jest przeniesienie byków z Santo Domingo na arenę, gdzie późnym popołudniem odbywają się tradycyjne walki.
                               









Trasa wynosi 825 metrów. Byki biegną, poprzedzane i ścigane przez niezliczone tłumy turystów i miejscowych, by po kilku kilometrach dotrzeć do placu, gdzie bieg się kończy. Najbardziej znany bieg na świecie jest również najbardziej niebezpiecznym. Często ktoś jest poturbowany, czasem ktoś jest ranny, zdarzają się wypadki śmiertelne. Nastroje są jednak znakomite i tysiące biegaczy przybywa na to święto nawet z innych kontynentów.





Punktem honoru jest biec tuż przed bykiem i bić go po nosie zwiniętą gazetą, aby biegł wolniej. Można też biec obok byka, okładając go gazetą. Całe dnie miasto jest zapełnione zastępami świętujących, pijących wino i ze śpiewem wymachujących gazetami. Wielu mężczyzn nosi odświętny strój baskijski: białe spodnie i bluzy, czerwone paski i berety i czerwone chustki na szyję, które o tej porze bardzo dobrze się sprzedają.


  La Tomatina
 



Najsłynniejsze jednak Święto Pomidora – La Tomatina, obchodzone jest w hiszpańskim miasteczku Bunol niedaleko Walencji. Co roku, w ostatnią środę sierpnia zjeżdżają tu tłumy turystów, aby stoczyć z miejscowymi największą na świecie bitwę na pomidory. Guerra Roja - czyli czerwona wojna przyciągnęła w zeszłym roku do miasta aż 60 tys. ludzi, którzy obrzucali się 130 tonami pomidorów!






Bitwa nie szczędzi nie tylko widzów, ale kamer telewizyjnych i domów, które na ten dzień okryte są szczelnie folią. Ulice zamieniają się w wypełniony keczupem i jakże zasobny w potas potok. Kres temu szaleństwu kładzie straż pożarna, która wielkimi strugami wody zmywa wszystko i wszystkich. La Tomatina jest szeroko znana poza granicami Hiszpanii i reklamowana przez biura podróży jako jedna z największych atrakcji lata.






Tradycja pomidorowej wojny w Bunol sięga 1944 r. i wzięła się podobno od zwykłej sąsiedzkiej kłótni na słowa, do wzajemnego obrzucania się pomidorami. Na początek uczestnicy bitwy polewani są wodą z gumowych węży. Zgodnie z tradycją powinni wtedy zdjąć koszulkę, związać ją w węzeł i falować nią w powietrzu.

Rozochocony tłum woła: "Necesito fruta! Damelo tomates! Tomates! Tomates!" Walka rozpoczyna się w południe i trwa godzinę. Można używać tylko pomidorów i to przed rzutem zgniecionych w ręku.


 Ciekawy post ? - Komentuj.

W następnej części dwie ostatnie tradycje/ zwyczaje, przekonacie się sami.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz